Jeszcze zimą zakupiłam kilkanaście sztuk stożków ze styropianu. Ich kształt idealnie nadawał się na korpusy figurek. Zbliżały się akurat Święta Bożego Narodzenia - tak więc powstały anioły. Przy wbijaniu igieł w styropian trzeba uważać żeby nie robić tego za gęsto, bo można potem zamiast twardego korpusu mieć miękką gąbkę ;) I najlepiej robić to cieniutką igłą, a także starać się nie przebijać jej na wylot stożka czy innej styropianowej figury.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą figurki przestrzenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą figurki przestrzenne. Pokaż wszystkie posty
piątek, 17 sierpnia 2012
różowo-fioletowy ptaszek 31/11
Ten różowo-fioletowy ptaszek ma nóżki z drucika, dzięki czemu może swobodnie stać, gdziekolwiek go postawię. Ufilcowany igłami. Ma około 7,5 cm wysokości.
sobota, 7 stycznia 2012
zwierzątka 21,22,23/11
Trzy kolejne filcowanki chciałam wam pokazać, które zrobiłam w minionym roku. Są to figurki zwierzątek. Wymiarów dokładnych niestety nie pamiętam, miały po około 5-7 cm. Powędrowały już w świat :-)
p.s. inspiracją niebieskiego kotka była praca widziana kiedyś w internecie, niestety nie znam autora :-)
niedziela, 2 stycznia 2011
Mysza Klapsiara :) 8/11





Mysza powstała z myślą o mojej siostrze, która ma taki nick w sieci. Pomysł figurki zaczerpnęłam od Oli Smith. Moja myszka jest oczywiście troszkę inna. Robiłam ją najdłużej ze wszystkich do tej pory tworzonych filcowanek. Ma 9 cm wysokości. Bardzo jestem z niej dumna. Filcowanie pochłania mnie coraz bardziej :)
Jeszcze parę słów na temat narzędzi. Poprzednie zwierzątka robiłam za pomocą igieł Rayher (jedną średnią złamałam). Myszkę natomiast igiełkami Clover. Nie sądziłam, że jest aż taka różnica pomiędzy tymi igłami. Clover są rewelacyjne, rzeźbi się nimi zdecydowanie lepiej i łatwiej. Warto wydać odrobinę więcej pieniędzy, żeby mieć lepszy komfort pracy. Ale Rayher też się przydają, np. do wstępnego filcowania. Dziurkacz (szpikulec) też jest troszkę lepszy firmy Clover od Rayher. Jest przede wszystkim dłuższy. Tyle na razie moich spostrzeżeń. Pewnie niejednego się jeszcze nauczę i doświadczę :)
Jeszcze parę słów na temat narzędzi. Poprzednie zwierzątka robiłam za pomocą igieł Rayher (jedną średnią złamałam). Myszkę natomiast igiełkami Clover. Nie sądziłam, że jest aż taka różnica pomiędzy tymi igłami. Clover są rewelacyjne, rzeźbi się nimi zdecydowanie lepiej i łatwiej. Warto wydać odrobinę więcej pieniędzy, żeby mieć lepszy komfort pracy. Ale Rayher też się przydają, np. do wstępnego filcowania. Dziurkacz (szpikulec) też jest troszkę lepszy firmy Clover od Rayher. Jest przede wszystkim dłuższy. Tyle na razie moich spostrzeżeń. Pewnie niejednego się jeszcze nauczę i doświadczę :)
jeżyk 5/11


Na blogu Oli Smith zobaczyłam kiedyś jeżyka. Tak bardzo mi się spodobał, że teraz, kiedy już mam odpowiednie materiały do filcowania, postanowiłam sobie podobnego wykonać. Najtrudniejsze do wykonania było chyba jabłuszko, które ma tylko 10 mm. Sam jeżyk też jest malutki, bo ma tylko 25 mm wysokości. Nie posiada (tak jak Oli) magnesika. Jest po prostu figurką do postawienia :)
pierwsze filcowanie na mokro 4/11
Po zrobieniu filcowanek na sucho za pomocą igiełek, chciałam popróbować jak się je robi metodą "na mokro". Zobaczyłam kiedyś w gazetce kurki robione w ten sposób. Przygotowałam potrzebne materiały, czyli: czesankę, folię bąbelkową, rozpuszczone w gorącej wodzie mydło, spryskiwacz i zabrałam się do pracy. Wykonywałam krok po kroku wszystko według instrukcji. Niestety wygląd mojej kurki odbiegał nieco od tego co było pokazane w gazetce. Pewnie za krótko filcowałam, albo w niewłaściwy sposób, bo dwie warstwy - spodnia i wierzchnia, nie chciały się ze sobą połączyć. Musiałam sobie pomóc igiełkami. Kurka ma około 16 cm długości. Wykonałam ją z resztek wełny hiszpańskiej. Po pierwszych próbach filcowania dwiema metodami, zdecydowanie wolę tworzyć prace za pomocą igiełek. Może potem zmienię zdanie, jak jeszcze trochę popróbuję i być może będę robić prace także na mokro :)

pierwszy filcowy miś 3/11


Pewnie niektórzy z Was widzieli wykonywane przeze mnie szydełkowe wełniaczki. Chciałam zobaczyć jak się będzie tworzyć misia z filcu. Muszę przyznać, że bardzo przyjemnie, nie trzeba liczyć oczek, potem wypychać i zszywać elementów. Cała praca przy filcowaniu polega "jedynie" na umiejętnym i właściwym wbijaniu igiełki. Coraz bardziej mi się to podoba. Co prawda złamałam jedną igłę, ale co tam! Miś nie jest bardzo twardy, ma około 14 cm długości. Robiłam go, podobnie jak ptaszki z resztek wełny hiszpańskiej. Może misiowi daleko do doskonałości, ale ja jestem zadowolona z końcowego efektu. Kolejne na pewno będą ładniejsze i bardziej dopracowane.
ptaszki 1/11 i 2/11
Pierwszą filcowanką, którą wykonałam jest ptaszek. Inspiracją była dla mnie praca Oli Smith, której blog pewnie niektórzy znają. Ptaszek jest nieduży, w sam raz do zrobienia dla osoby początkującej. Wykonałam go z resztek, które kupiłam w Krainie Filcu.

Dla towarzystwa zrobiłam jeszcze drugiego ptaszka, tym razem zielonego.
Na pewno jeszcze kilka ptaszków powstanie, bo w miarę szybko się je tworzy :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















